-

Anna-Mieszczanek

Powracanie ziemian (2) - Ile?

Obiecałam wytłumaczyć się z tytułu tego cyklu. Powracanie ziemian – dlaczego? Po kolei.

Wydobywanie się spod propagandowej interpretacji świata potrafi trwać długo. Niby już wiesz, że było inaczej, niż wcisnęli ci do głowy w szkole czy w mediach. Niby już jesteś po drugiej stronie cienkiej czerwonej linii, a jednak wciąż nie zadajesz pytań, które są podstawowe. Tak i ze mną było.

To prawda, od małego lubiłam wszystko co pałacowo-dworskie. Moja ś.p.Mama zamęczała mnie (tak wtedy myślałam) wyprawami z konserwatorami, którzy opowiadali o tych wszystkich iluś osiowych ryzalitach, traktach, mansardach i boniowaniach. Wyszukiwała te spotkania w jakich Towarzystwach Wiedzy Powszechnej, a ja wtedy widziałam to wszystko jako zabytki. Coś, co jeszcze jest, co da się opisać w kategoriach historii architektury i sztuki, ale co już jest tylko przeszłością, o której trzeba pamiętać bo pięknie wyglądała i tyle.

To prawda, w latach 80. plątaliśmy się z mężem po starych kościołach i muzeach w starych pałacach. Zwykle koleją, potem na piechotę. Raz chyba nawet stopem.  To wtedy zakochałam się w Tylmanie z Gameren, ponoć synu krawca z Utrechtu, który nasycił polski krajobraz budowlami na nieziemskim styku baroku i klasycyzmu.

Na początku lat 90. Stowarzyszenie Historyków Sztuki  zaczęło robić dworskie seminaria i wydawać referaty w kolejnych tomach. A kiedy profesor Jaroszewski wydał nie za duży - ale za to z rysunkami -  przewodnik po pałacach i dworach Mazowsza,  z radością, metodycznie, co sobotę,  jeździliśmy z zaprzyjaźnionym reżyserem po bocznych drogach wokół Warszawy i odkrywaliśmy kolejne domy albo tylko ich fundamenty. To wtedy dotarło do mnie, że póki we dworze była szkoła czy PGR – jakoś  trwały. Po likwidacji pegeerów wiele z nich, nieremontowanych, traciło dach, a potem  błyskawicznie przestawało istnieć. Opowiadałam wtedy znajomym, że w promieniu 150 kilometrów od miasta jest tych dworów prawie tysiąc – nie wierzyli. Scenariusza dużego dokumentu o tej naszej bolącej wyrwie, zaprzyjaźnieni „nasi” w telewizji jednak nie chcieli. Mogliśmy dostać „zamówienie” na pięciominutowe pocztówki krajoznawcze. A myśmy chcieli pokazać całość. Utratę i konsekwencje.

Marek Kwiatkowski do dworu po Cieszkowskich,  w Suchej, zwoził już wtedy stare organistówki i karczmy z okolicy. Z nim i z  kilkoma właścicielami mazowieckich dworów, którzy je od państwa sprzedającego „zabytki” kupili i nawet założyli jakieś swoje koło przy PTTK,  uknuliśmy wtedy spisek pod nazwą „Ziemiański szklak wokół Warszawy” i pracowicie planowaliśmy nigdy nie urzeczywistniona trasę dla licealistów. 

Wtedy -   widziałam to wciąż jako dramat pięknych miejsc i pięknej formy, choć już  zaczynałam dostrzegać ludzi, którzy się w tych odebranych majątkach kształtowali. Bo Marek Miller wydał już swoja „Arystokrację”, pokazująca „podszewkę” trwania pałacu nieborowskiego, z którego całą zebraną tam, nie wiedzieć czemu, wierchuszkę arystokracji wywieziono do Krasnojarska.  A spotkany w Suchej  Zdzisław Morawski naopowiadał mi już ile się dało o tym,  jak srogo wychowywano ich, dzieci, w Małej Wsi, żeby przypadkiem nie czuły się ważniejsze i żeby  potrafiły dobrze służyć innym. Fakt, w jego rodzinnym dworze wciąż był ośrodek URM-u ale nie mieszkała już w nim, jak fuksem przez lata, Nina Andrycz. Taka to była miara postępu.

Z roku na rok, pojawiało się coraz więcej poszukiwaczy rodzinnych śladów, pomagał im  Minakowski ze swoja genialną „Genealogią potomków Sejmu Wielkiego”. Ale wciąż widywałam w portalach turystycznych sformułowane bez potrzeby jakiegokolwiek wytłumaczenia frazy:  „Dwór oddany na skarb państwa”.  A na mosiężnych tabliczkach  -  informacje: „W posiadaniu muzeum od 1946 roku”. No, dobrze, , czasem muzeum podawało trop   nieco dokładniejszy choć wciąż pełen niespotykanej dyskrecji, jak na przykład:  „Z kolekcji Potockich w Krzeszowicach”, które to Krzeszowice można było sobie obejrzeć w stanie lekko zrujnowanym w sieci i dośpiewać resztę.

Czytałam, oglądałam, już widziałam w tym i ludzi i rolę jaką obywatele ziemscy pełnili przez stulecia. A jednak dopiero rok temu zadałam sobie pytanie, od którego wszystko powinno się zaczynać.

 

Ile?

 

 Ile majątków zabrał obywatelom ziemskim w 1944 roku dekret PKWN, podpisany przez Bieruta, Osóbkę Morawskiego, Wasilewską, Berlinga?

Do tej pory wiedziałam, że dużo, widziałam szczegóły tej nienazwanej w historiografii oficjalnej opowieści.  Ale nie zapytałam siebie o skalę. A skala stała się oczywista, kiedy tylko wyciągnęłam po nią rękę. Ciotka Wiki, od czci i wiary często odsądzana, podała mi ją  tacy.

Prawie dziesięć tysięcy majątków ziemskich zabrano ludziom tu, w tych granicach, które narysowała dla nas Jałta. Kolejne piętnaście tysięcy pozostało za grubą kreską mapy, zaproponowaną przez Curzona jeszcze w  negocjacjach ryskich. Kresowe piętnaście tysięcy opisał  jeden niezwykły człowiek, który przyjechał ze Lwowa wraz z Ossolineum. Roman  Aftanazy. (O nim będzie osobno, bo to postać szczególna.)  Dziesięć tysięcy majątków odebranych wewnątrz granic pojałtańskich opisują przez ostatnie lata w najróżniejszych miejscach najróżniejsi ludzie.  A ja, mogę o tym wszystkim czytać.  I dlatego to jest dla mnie czas powracania ziemian.

Nie przemijania, nie kresu epoki, jak nazywa to  „Karta”, która niedawno (no dobrze, to już rok minął )  wydała numer ze wspomnieniami ziemian z czasu, kiedy dwory wpadały w ręce nowych okupantów. Jestem z „Kartą” zaprzyjaźniona, bo robiłam ją dawno temu,  w podziemiu, kiedy nie była jeszcze kwartalnikiem historycznym tylko zwykłym „tołstym żurnałem”, jak się wtedy mówiło. Po ‘89 „Karta”, przez trop Sybiraków i wielkie „Archiwum Wschodnie” siłą rzeczy musiała zaprzyjaźnić się  ze środowiskiem ziemiańskim. Współpracował z nią  ś.p. Janusz Przewłocki, który z pasją zbierał zdjęcia dokumentujące historię polskich ziemian. Część była pokazywana w warszawskim Domu Spotkań z Historią, część została opublikowana w albumie przez „Kartę” wydanym,  a wszystkie leżą dziś w magazynie Muzeum Narodowego i czekają.

Ale „ziemiański” numer Karty  miał  piekielną okładkę. Żadna tam nobliwa matrona w żabotach czy ogród  tonący w promieniach słońca z dziewczynkami w anglezach. Na zimowym chyba zdjęciu stoi Juliusz Tarnowski,  obok niego Władysław i Adam Zamoyscy. Każdy ze strzelbą, z lufą skierowaną ku ziemi,  po polowaniu. Przed nimi, równo ułożone,  trzy  martwe wilki. A w mojej głowie od razu te tropy z Kaczmarskiego.  Coś zniszczyliście,  a teraz jesteście sami jak te wilki? To wy byliście jak  obława a teraz  wszyscy wyginiecie? I tytuł numeru: Przemijanie ziemian. Wewnątrz: Temat numeru – ziemiaństwo – kres epoki i  wstępniak Zbyszka Gluzy z jednej strony czuły wobec dziedzictwa, z drugiej ze stalową ostrością akceptujący to, co jest.  Kres, przemijanie, zostało po nich…

 

Na a do mnie oni właśnie powracają.

Są jak ten Wilk Kaczmarskiego, co jednak przetrwał i nawołuje, że trzeba się bronić.

Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w obcy las, Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna, Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas., Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna...

Blizna została ale przetrwali. Skąd w nich siła do trwania?

Pisze o tym Jałowiecki, o którym się dowiedziałam na blogu Coryllusa, a teraz przepisuję i podaję dalej. „Requiem dla ziemiaństwa”:

(...) Wpadł do hotelu jakiś wojskowy wołając:

- Uciekajcie, panowie, bolszewicy są już w pobliżu Wilna.(…)

Była godzina druga nad ranem, gdy przed hotelem zawarczały głucho jakieś pojazdy.(…) W świetle latarni stały dwa czołgi. Ujrzałem charakterystyczne czapki z wielkimi czerwonymi gwiazdami. To nie było złudzenie, to byli bolszewicy.

Tym razem ogarnęła mnie rozpacz. „Wiec po to wyjechaliśmy z Kamienia, na to przeszliśmy całe to piekło ucieczki, aby na końcu wpaść w łapy bolszewickie i zakończyć życie gdzieś w łagrach dalekiej Syberii”. – Zacząłem się modlić, z trudem panując nad nerwami. W końcu dobiegły do mnie słowa mojego [nieżyjącego] Ojca: „Kiedy jesteś słabszy, to jedyną obroną jest desperacki atak na przeciwnika”.

Wyskoczyłem na ulicę. Byłem w długich butach i nocą nie miałem wyglądu burżuja.

Podszedłem do żołnierzy stojących obok czołgów. Poczęstowałem ich papierosami.

A gdie naszi? – spytałem.

- Naszi wsio jeszcze tam – jeden z żołnierzy wskazał w kierunku Niemenczyna.

- A tam jeszcze naszich niet? – pokazałem ręka w kierunku kościoła św. Rafała i szosy wiłkomierskiej.

- Niet, naszich tam jeszcze niet, oni nieskoro budut.

Szybko wróciłem do hotelu. Co prędzej wzięliśmy nasze walizki i chyłkiem, wzdłuż murów domów okalających plac Orzeszkowej dostaliśmy się do naszego samochodu. Zosia znalazła jakiś czerwony szalik. Naprędce uwiązałem jego część jako opaską, a resztą udekorowałem samochód (…) i wyjechaliśmy na pierwsza ulice mającą wylot na szosę wiłkomierską.

W pobliży szosy samochód zanurkował przednim kołem. Ulica przekopana była rowem, a przed nami na szosie wiłkomierskiej stały znowuż dwa czołgi sowieckie. Poczułem w sobie siłę desperata. Westchnąłem do Matki Bożej o pomoc. Wyskoczyłem z samochodu i podbiegłem do żołnierzy. Spojrzeli na moją czerwona opaskę, a ja na ich poczciwe, tak mi znane tępe twarze rosyjskich sołdatów.

- Riebiata – krzyknąłem, jakbym był komisarzem – pomagitie. Domkrat (lewar) u was jest?

- Jest, no nie rabotajet – odpowiedział jeden z żołnierzy. Czułem, że zadziałał u nich przez zaskoczenie odruch bezmyślnego wykonywania rozkazów. Należało się spieszyć.

- Nu kakije u was poriadki. Chaditie bystro wytianut maszynu, a patom zakurim.

Wspólnymi siłami wyciągnęliśmy samochód.

- Spasiba, bratcy – zawołałem, rzucając parę paczek papierosów przy wjeździe na szosę. – Spasiba – powtórzyłem.

Droga na Litwę stanęła otworem.

 

Więc i ja dziś mam poczucie, że otworem stoi droga do przywrócenia obywatelom ziemskim ich miejsca w naszej wciąż toczącej się  historii. Jasne, parlamentarzyści będą przez kolejne dwadzieścia lat przygotowywać kolejne dwadzieścia projektów (tyle już było) ustawy reprywatyzacyjnej i nigdy jej nie uchwalą. Wpływu na nich nie mam. Mogę za to namawiać „Kartę” i ziemian do pewnego wspólnego działania (ale to na razie tajemnica więc o tym za trochę). Mogę  pisać o tym co było i co -  w zmienionej formie – wciąż, na szczęście,  jest. To piszę.

https://www.odk.pl/po-palacach-i-dworach-mazowsza-cz-1,1233.html

http://www.polskiezabytki.pl/m/obiekt/3685/Sucha/

http://www.shs.pl/?page_id=2368

https://www.antykwariat.waw.pl/ksiazka,1005680/marek_miller_arystokracja,2104.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%82ac_w_Ma%C5%82ej_Wsi

http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19440040017

https://pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_rolna_w_Polsce

https://pl.wikipedia.org/wiki/Reforma_rolna_w_Polsce_(1944)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieje_rezydencji_na_dawnych_kresach_Rzeczypospolitej

https://ksiegarnia.karta.org.pl/produkt/karta-872016/

http://test.dsh.waw.pl/wydarzenia/wokol-palacu-i-dworu/

http://karta.org.pl/Aktualnosci/Album_%26amp%3Bbdquo%3BWokol_palacu_i_dworu__Z_kolekcji_Janusza_Przewlockiego%26amp%3Brdquo%3B/74

https://www.youtube.com/watch?v=1UIzl4_SFp4



tagi: ziemiaństwo polskie   dwory  aftanazy  przewłocki  morawski  minakowski  jaroszewski  marek kwiatkowski  zaosie  sucha  mała wieś  krzeszowicekarta  

Anna-Mieszczanek
25 czerwca 2017 19:54
24     962    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Anna-Mieszczanek @Anna-Mieszczanek
25 czerwca 2017 19:58

No i zgubił mi sie jeden link - na ilustracji Zaosie, litografia Napoleona Ordy, stąd:

http://pinakoteka.zascianek.pl/Orda/Images/Zaosie.jpg

zaloguj się by móc komentować

chlor @Anna-Mieszczanek
25 czerwca 2017 20:44

Ze mnie ziemianin jak z koziej....W goglu tylko jakieś nędzne fundamenty dworku prarodzinnego oglądałem. Ze trzy pokolenia to już szlachta zagrodowa, dzierżawcy, zarządcy, ekonomowie, w końcu inteligenci. Dziadek to przynajmniej jeszcze miał konia i trzymał kury po wojnie.

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @chlor 25 czerwca 2017 20:44
25 czerwca 2017 21:33

Ja to mysle, ze nie o nas tylko chodzi - choc tez. O nich.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Anna-Mieszczanek 25 czerwca 2017 21:33
25 czerwca 2017 22:31

Mnie się jednak zdaje, że to o nas chodzi, łyczków, łyczkowych synów, chłopskich synów, mieszczańskich, robotniczych. Ziemianie tak jak kresy, coś unaoczniają, czynią wyraźnym. Jest taki autor, który ciągle ćka tom za tomem pod tytułem "Kresowa Atlantyda". Paskudny tytuł. Zdradziecki. To nie jest żadna Altantyda. Kresy są ważne żeby zrozumieć co to jest tak naprawdę niepodległość.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Anna-Mieszczanek
25 czerwca 2017 22:31

Mój plus drugi.

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Magazynier 25 czerwca 2017 22:31
26 czerwca 2017 01:14

O tym komu to bardziej potrzebne to rano napiszę. Tymczasem dzieki za plusa:))

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Anna-Mieszczanek 26 czerwca 2017 01:14
26 czerwca 2017 01:47

Cieszę się niezmiernie, iż Pani podjęła ten temat. To starszliwa rana na ciele Polski, z czego ludzie nie zdają sobie sprawy. Propaganda komunistyczna zaorała temat ziemian, a III RP restytucję tej - najpiękniejszej - polskiej warstwy społecznej. 

http://kossobor.neon24.pl/post/16447,dlaczego-w-polsce-nie-ma-reprywatyzacji-ukryta-prawda-czesc-i

http://kossobor.neon24.pl/post/16550,dlaczego-w-polsce-nie-ma-reprywatyzacji-ukryta-prawda-czesc-ii

http://kossobor.neon24.pl/post/16718,dlaczego-w-polsce-nie-ma-reprywatyzacji-ukryta-prawda-czesc-iii

Pozwalam sobie na te linki, ponieważ przez wiele lat po 1989 roku walczyłam o reprywatyzację, mając absolutne przekonanie o jej konieczności. Bez ziemian nie ma mowy o elitach polskich. Żadne "szkoły elit" tego nie załatwią. 

Właśnie czytam wspomnienia z Małejwsi Zdzisława Morawskiego, którego Pani wspomniała. Nawet, z sentymentem, znalazłam wspólne powiązania, gdy Morawski opisuje przyjazd do Małejwsi błąkającego sie po utracie Kałużyc Tola Wańkowicza /kuzyn mojej Teściowej/. Wszystkie te wspomnienia są krwawą i krwawiącą raną. 

I ten Jurgiel, co to oświadczył, że za "jego rządów" /cóż za... głupota i naiwność "dopuszczonego"/ żadnych obszarników /sic!/ nie będzie. I ten PAD, który zaraz po "intronizacji" odebrał ziemianom nawet prawo pierwokupu swojej ziemi /prawo pierwokupu w tym wypadku, wobec obrabowanych, jest nieprawdopodobntm łajdactwem/. 

I ta miła pani Ogórek, która poszukuje i znajduje jakieś zrabowane przez Niemców grafiki czy rysunki, gdy polskie muzea i domy komunistycznych funków pełne są zrabowanych "fantów" z polskich dworów. Anihilacja ziemian to była nieprawdopodobna juma. Polska, na polskich obywatelach.

Taka to nasza Ojczyzna jest.

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Anna-Mieszczanek 26 czerwca 2017 01:14
26 czerwca 2017 01:50

Dzieło Aftanzego często przywołuję u Gabriela. 

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @KOSSOBOR 26 czerwca 2017 01:50
26 czerwca 2017 12:12

Pani Kossobor, wszystko prawda, co Pani pisze, łącznie z konkluzją, wiele razy i u Pani i u Coryllusa przywoływaną: "tyle wolności - ile własności", jako też z frazą " Taka to nasza Ojczyzna jest." I zapewne nigdy dość powtarzania, że jestesmy jedynym krajem w naszej cześci Europy, który kwestii tej grabieży ustawowo nie rozwiązał. Inni mogli - my nie. Zostawiam jednak na razie pytanie o to dlaczego tak się własnie stało i dzieje, bo czuję sie za małym zuczkiem, żeby na nie rozsądnie odpowiedziec. Przed wściekłościa bronię się piosneczką z kabaretu (chyba niezbyt tu lubianej ale trudno) Lipińskiej. Ukradli, wyniesli, nie wiadomo kto, nie wiadomo jak, nie wiadomo dokąd...

https://www.youtube.com/watch?v=k02nwKw3_C8

 

 

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Magazynier 25 czerwca 2017 22:31
26 czerwca 2017 12:29

Ten?:

http://www.kuriergalicyjski.com/salon-lwowski/4109-rekonstrukcja-kresowej-atlantydy

Ja go nie znam, nie czytałam. Tytuł może i niefortunny (on go, zdaje sie wymyslił jeszcze za PRL, może z nadzieja, że dzieki temu pierwszą książke wydrukuje; tak z tekstu chyba wynika). Ale chyba go we Lwowie uwielbiaja. Może przez taki ciąg skojarzeń, że ta  A. to było coś wielkiego, wspaniałego i zaginionego, czego wciąż poszukujemy i co ogniskuje nadzieje na cos lepszego? Niech mu bedzie:))

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Anna-Mieszczanek
26 czerwca 2017 20:23

(RP_ver02):

Ludzie, Ich Ziemia, Ich nieruchomości oddane jednym socjaldemokratom. - "sukces!, sukces!"

"Ani guzika" innym socjalistom narodowym. - "sukces!, sukces!"

 

(prl):

"Prawie dziesięć tysięcy majątków ziemskich zabrano ludziom tu, w tych granicach". - "sukces!, sukces!"

 

 

(RP_ver03)

"oświadczył, że za "jego rządów"  żadnych obszarników" - "sukces!, sukces!"

"PAD, który zaraz po "intronizacji" odebrał ziemianom nawet prawo pierwokupu swojej ziemi" - "sukces!, sukces!"

"pani Ogórek, która poszukuje i znajduje jakieś zrabowane przez Niemców grafiki czy rysunki, gdy polskie muzea i domy komunistycznych funków pełne są zrabowanych "fantów" z polskich dworów." - "sukces!, sukces!"

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Anna-Mieszczanek 26 czerwca 2017 12:12
27 czerwca 2017 17:35

I ja również jestem żuczkiem małym, no ale prosta logika i upływ czasu wskazuje, że Polska jest pod specjalnym nadzorem i wobec niej są plany przyszłościowe. Dalej już nie piszę... 

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @KOSSOBOR 27 czerwca 2017 17:35
27 czerwca 2017 18:12

Tak, ich plany, nasze życie. Tez dalej nie napiszę... Ale dodam, ze czuje sie wystarczajaco dużym żuczkiem, by pisywać metodycznie o tych 10 tysiącach odebranych. Moze to na plaster. A moze i nie.

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Anna-Mieszczanek
2 lipca 2017 14:17

Wrzucam ten cykl także tu: http://blog.wirtualnemedia.pl/anna-mieszczanek/post/powracanie-ziemian2-ile

I choc tam prawie nigdy nikt nie komentuje (ale widzę w profilu ilość odsłon, co cenne), to dziś komentarz jak z broszury dla brygad robotniczych z czasu tuż po lipcowym manifescie pekawuen:

A może napisze pani cos o czworakach, wszak w nich mieszkali ludzie, którzy o swicie, w deszcz i mroz szli do roboty aby panom zylo się doskonale. Czy pani ma refleksje, skad wziely się te dwory, majatki , wlosci? czyz nie z ucisku poddanych, którzy zyli gorzej niż zwierzęta w panskiej oborze. Niech pani nie uprawia polityki tylko niech pani pomyśli czy jeżeliby dekret nie odebral tym ludziom tych wlosci to dzisiaj mielibysmy państwo niewolnicze. To się pani marzy? no jasne, kazdy by chciał. A tak po prawdzie to te majatki zostały zawłaszczone albo zakupione przez współczesnych panow, którzy do polityki się dorwali po 89 roku i zapragnęli zostać wlascicielami Polski.

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Anna-Mieszczanek 27 czerwca 2017 18:12
2 lipca 2017 14:25

A pod poprzednia notka zostawilam dla Pani komentarz:

http://anna-mieszczanek.szkolanawigatorow.pl/powracanie-ziemian-1-czombrow#3902

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Anna-Mieszczanek 2 lipca 2017 14:17
2 lipca 2017 14:25

Ręcy opadają..

a tak ps. tutaj też Pani może oglądać ilość odsłon http://szkolanawigatorow.pl/panel/lista
to jest trzecia kolumna :)                          

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @parasolnikov 2 lipca 2017 14:25
2 lipca 2017 14:31

No, u nas, to wręcz widać pod tytułem notki, co jest bardzo cenne.

Tylko jeszcze sie nie przyzwyczaiłam jak u nas w prosty sposób wchodzic do siebie - na razie wchodze przez liste uzytkowników ale pewnie mozna prosciej, tylko jeszcze na to nie wpadlam:)))

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Anna-Mieszczanek 2 lipca 2017 14:31
2 lipca 2017 14:32

wszędzie gdzie kliknie Pani swoje imię albo przez linka:
http://anna-mieszczanek.szkolanawigatorow.pl

 

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Anna-Mieszczanek
2 lipca 2017 14:39

Tak, ten link musze sobie wbić w rozum:)) Bo bywają sytuacje, że na głównej nie ma czlowieka chwilowo ani w notkach ani w komentarzach, no i wtedy kłopot. Dzięki!

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @Anna-Mieszczanek
2 lipca 2017 15:56

Ile Ty masz lat dziewczyno?

Opisujesz takie rzeczy jakbyś miała 80 z takim entuzjazmem jakbyś miała 17 :)

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Godny-Ojciec 2 lipca 2017 15:56
2 lipca 2017 16:28

Sto trzynascie, proszę Pana Ojca:))

To jakby komplement chyba miał byc? - jak tak, to dziekuję!

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @chlor 25 czerwca 2017 20:44
2 lipca 2017 16:45

Chlorze vel Chloru:)) dopiero teraz sie przytomnie zastanowiłam: o kazdym jednym dworku chetnie zbieram info, wiec jeśli chcesz cos o nim napisać, to ja bardzo poproszę.

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @Anna-Mieszczanek 2 lipca 2017 16:28
2 lipca 2017 18:17

Tak :) Z sercem piszesz, z podziwem czytam

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Godny-Ojciec 2 lipca 2017 18:17
2 lipca 2017 23:10

Oj, nie wiedziałam, że to serce aż tak "wyłazi":)) Dzięki.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować